PL|
Produkty i usługi
Wybierz stronę
Produkty i usługi O PWPW Nowe technologie Informacje i ogłoszenia Kontakt Newsletter top
Archiwum
Kradzieże i fałszerstwa tożsamości – dokumenty USC a tożsamość

Dokumenty wydawane przez Urzędy Stanu Cywilnego wymagają jak najszybszej zmiany. Takiej, by były znacznie lepiej zabezpieczone i przy okazji ładniejsze!!!

W środkach masowego przekazu wiele mówi się o kradzieży tożsamości i podszywaniu się pod inne osoby, głównie jednak pod kątem zagrożeń internetowych. Pewne terminy na stałe już weszły do codziennego użycia. Większość z nas już wie, co, to jest phishing, skimming czy inne działania przestępców oparte na nowoczesnej technice, często z wykorzystaniem inżynierii społecznej. Użytkownicy Internetu, właściciele kart kredytowych i elektronicznych rachunków bankowych są potencjalnymi ofiarami kradzieży tożsamości. Na Zachodzie pojawiły się już nawet ubezpieczenia na taką okoliczność, gdyż na kradzież tożsamości narażony jest praktycznie każdy. Ale działania przestępców skierowane na pozyskanie danych innych osób zdarzają się również poza siecią, w codziennym życiu. Dane są kradzione z wielu papierowych dokumentów, których my sami, albo instytucje posługujące się nimi, nie zabezpieczają właściwie. Są to również informacje, które po wykorzystaniu nie są w sposób bezpieczny zniszczone.

Kradzież tożsamości (fałszerstwo tożsamości) to wszelkie celowe, nieuprawnione operacje dokonywane przez osoby trzecie na czyichś danych osobowych, np. używanie nazwiska i imienia, numeru PESEL, adresu zameldowania, danych dotyczących kart kredytowych, numerów rachunków bankowych, kodów PIN itd. Może mieć to charakter wirtualny, gdy przestępca podszywa się pod inną osobę np. w Internecie, ale może mieć również charakter rzeczywisty, gdy wytwarzane są realne, ale nieprawdziwe (fałszywe) dokumenty.

Z danych socjologicznych wynika, iż prawie 90 % Polaków jest świadomych tego, że ich zgoda jest niezbędna do wykorzystania danych osobowych. Najbardziej świadome w tej kwestii są osoby młode i dobrze wykształcone. Jednocześnie tylko (aż?) 70 % Polaków natychmiast zgłasza utratę dowodu osobistego, paszportu czy prawa jazdy. Około 60% porównuje dane z wyciągów finansowych z dowodami zapłaty i sprawdza wyciągi transakcji zawartych kartą kredytową. Podobny odsetek Polaków ręcznie niszczy dokumenty z danymi osobowymi przed wyrzuceniem ich do kosza. To są działania, które każdy świadomy wagi „papierowych informacji” musi podejmować, chcąc chronić swój spokój i pieniądze.

Prawie, co drugi Polak ma świadomość, że istnieje realne zagrożenie fałszerstwem lub kradzieżą tożsamości. Dla innych krajów europejskich wskaźnik ten jest wyższy i wynosi prawie 75 %. Jednocześnie prawie 40% Polaków nie ma pełnej wiedzy na temat, w jaki sposób można „stracić” dane osobowe, co oszuści mogą z nimi zrobić, czy jaka jest wartość dowodu osobistego dla oszusta.

Według badań przeprowadzonych przez TNS OBOP, 7% Polaków (w tym 10% kobiet i 3% mężczyzn) przyznaje się, że padło ofiarą kradzieży lub fałszerstwa danych osobowych. To wskaźnik ponad dwa razy wyższy niż w rozwiniętych państwach Unii. Takie konkluzje przynosi porównanie wyników badań TNS OBOP w Polsce i badań dotyczących ochrony danych osobowych Identity Fraud Creeping Across Europe przeprowadzonych w Belgii, Holandii, Irlandii, Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Pozyskane, zarówno w cyberprzestrzeni jak i w realnym świecie, dane mogą zostać wykorzystane do różnych działań przestępczych. Fałszywy dokument tożsamości to dla przestępców podstawa działania na wielu obszarach. Najczęściej wskazuje się na zagrożenia finansowe – kradzież pieniędzy z konta, rachunki do zapłacenia np. za luksusowy hotel, w którym z pewnością nie byliśmy, możemy też znaleźć się na „czarnej liście” banków jako nierzetelni klienci, a wtedy o kredycie lub zakupach na raty można zapomnieć.

Ale przecież istnieją znacznie poważniejsze zagrożenia np. działania zorganizowanych grup przestępczych, przestępczość międzynarodowa czy działania terrorystyczne, w których wykorzystywane są fałszywe dokumenty, w tym również dokumenty z prawdziwymi danymi. Stworzenie tzw. bliźniaka to dla przestępców sytuacja bardzo korzystna. Nawet podczas sprawdzenia w różnorodnych bazach dokumentów wszystko się zgadza – dane osobowe, numeracja, daty. Odnotowane były przypadki wyłudzeń pieniędzy z banków na podstawie fałszywych dowodów osobistych, gdzie po wypełnieniu kradzionego blankietu dowodu (były to jeszcze dowody książeczkowe) danymi autentycznego posiadacza konta i wklejeniu zdjęcia tzw. Słupa wypłacane były pieniądze z kont niczego niepodejrzewających ludzi. Aby wszystko się zgadzało, fałszerz z kradzionego blankietu usuwał oznaczenia serii i numeracji z każdej kartki i nanosił pożądane, czyli prawdziwe oznaczenie serii i numeru książeczki. Działo się to w czasach wydawania dowodów osobistych w gminach i związanymi z tym kradzieżami czystych książeczek dowodów osobistych. Dziś, przy centralizacji systemu wydawania dowodów osobistych, dostęp do oryginalnych blankietów jest prawie niemożliwy.

Jak dzisiaj oszust może zdobyć „dobry” dowód osobisty? Może próbować podrobić dowód, czyli wykonać „na wzór i podobieństwo” oryginału, ale stosowane w nowoczesnych dokumentach wielostopniowe systemy zabezpieczeń przed fałszerstwem znacznie utrudniają sprawę. Podobnie będzie w przypadku prób przerobienia dowodu, czyli wymiany zdjęcia lub zmiany innych danych. W 2011 r. mają się pojawić polskie biometryczne dowody osobiste – dodatkowa przeszkoda dla fałszerzy, bo dokument tożsamości będzie niemalże „fizycznie” związany z jego posiadaczem. Stara zasada brzmi: łańcuch jest tak mocny, jak mocne jest najsłabsze ogniwo. Co jest dziś takim słabym ogniwem? Dokument? Jak wskazano powyżej – raczej nie. Personalizacja? Przy szczelnym centralnym systemie wytwarzania dokumentów też chyba nie. System przesyłania danych z urzędu gminy do Centrum Personalizacji? Ingerencja w ten system wymagałaby sporej wiedzy teleinformatycznej i z pewnością byłoby to bardzo kosztowne. A zatem może same dane? W tym obszarze narażenie na wprowadzenie fałszywych informacji jest duże. Uczciwości urzędników nie chciałbym kwestionować, choć niektórzy twierdzą, że zawsze to człowiek jest najsłabszym ogniwem każdego systemu. Natomiast, gdy urzędnik zostanie wprowadzony w błąd i otrzyma nieprawdziwe dane od obywatela, dojdzie wtedy do tzw. fałszu intelektualnego. Dla przestępców to sytuacja doskonała, bo uzyskają dokument oryginalny, którego prawdziwości od strony materialnej nikt nie będzie w stanie zakwestionować.

Wydaje mi się, zatem, że takim słabym ogniwem jest wiarygodność danych przedkładanych w dokumentach Urzędu Stanu Cywilnego. Jest to jedna z niewielu już grup dokumentów zabezpieczana zbyt słabo, nieadekwatnie do swojej rangi. Powraca tu od lat temat konieczności opracowania ustawy o dokumentach publicznych, określającej m.in., jakie grupy dokumentów powinny być ustawowo zabezpieczane przed fałszerstwem i na jakim poziomie. Wprowadzone standardy wytwarzania dokumentów zakończyłyby obecną dowolność zamawiania, wykonywania i wydawania dokumentów przez poszczególne resorty, a właściwie urzędników, którzy rzadko dostrzegają zagrożenia spowodowane fałszerstwami.

Temat jest znany i dyskutowany od początku lat 90. ubiegłego wieku. Projekt ustawy o dokumentach publicznych zamieszczono również w niniejszym periodyku (zob. Człowiek i Dokumenty nr 3/2006). Miejmy nadzieję, że kolejne działania podejmowane w tym zakresie – tym razem przez MSWiA – zakończą się wreszcie sukcesem i wszystkie ważne dla bezpieczeństwa państwa i zwykłych obywateli dokumenty będą zabezpieczane na odpowiednim poziomie.

Dokumenty Urzędu Stanu Cywilnego – odpisy zupełne i skrócone aktów stanu cywilnego (aktu urodzenia, aktu zgonu, aktu małżeństwa) są podstawowymi dokumentami koniecznymi w wielu sytuacjach życiowych, w tym przy występowaniu o dowód osobisty. (Mając dowód, można już wystąpić o paszport). Aby uzyskać dowód osobisty, należy przedłożyć odpis skrócony aktu urodzenia, a w przypadku małżonków również odpis skrócony aktu małżeństwa. Zgodnie z Ustawą o ewidencji ludności i dowodach osobistych w Polsce posiadanie dowodu osobistego jest obligatoryjne. Każdy po ukończeniu 18. roku życia ma obowiązek wystąpić o pierwszy dowód, a w przypadku zmiany danych osobowych, utraty bądź zniszczenia dowodu o kolejny (od 2010 r. dowody wydawane będą za darmo, ciekawa inicjatywa posłów).

Konieczny do uzyskania dowodu osobistego odpis skrócony aktu urodzenia jest zwykłym drukiem (blankietem) z kategorii akcydensów manipulacyjnych i przez długie lata był wykonywany najprostszymi technikami drukarskimi – nadruk techniką offsetową na zwykłym papierze, bez jakichkolwiek zabezpieczeń przed fałszerstwem. Zamawiany doraźnie przez urzędy w różnych drukarniach różnił się topografią, odcieniami koloru, a nawet wielkością. Od 2000 r. wprowadzono jednolity we wszystkich odpisach papier z wielotonowym znakiem wodnym. Jest to jednak zdecydowanie za mało. Przydałoby się zabezpieczenie szaty graficznej, np. gilosz irysowy, może jakaś bordiura w stalorycie, nadruk farbą optycznie zmienną, zabezpieczenie chemiczne w papierze. Poziom zbliżyłby się do świadectwa dojrzałości. No i konieczne wydaje się numerowanie blankietów, co znacznie uszczelniłoby system i pozwoliłoby ujawnić kradzione.

Z własnych doświadczeń biegłego mogę stwierdzić, że badanie takich dokumentów jak odpisy skrócone aktów Urzędu Stanu Cywilnego nie jest specjalnie satysfakcjonujące. Dokumenty podrobione technikami prymitywnymi, jak kopie z urządzeń laserowych czy atramentowych, są dla eksperta proste do rozpoznania (rys.1 i 2), choć dla urzędnika może to już stanowić problem.


Rys. 1. Oryginalny nadruk

Rys. 2. Fałszywy nadruk

 

 

Jeśli natomiast fałszerz wykorzysta łatwo dziś dostępną technikę druku offsetowego, to już zaczynają się problemy. Żaden ekspert nie lubi sytuacji, gdy musi stwierdzić, że nie wie, czy dokument jest autentyczny czy fałszywy. Identyczna technika nadruku siatki giloszowej i napisów zarówno w przypadku dokumentów oryginalnych, jak i fałszywych, nie ułatwia pracy. Właściwie jedyne różnice występują czasami w jakości wykonania nadruków (rys. 3 i 4 oraz 5 i 6), ale przy występującej różnorodności dokumentów autentycznych (zob. rys. 7, 8 i 9) nie zawsze sama jakość wykonania dokumentu pozwala na kategoryczne wnioski.


Rys. 3. Oryginalny nadruk
 

Rys. 4. Fałszywy nadruk
 
 

 


Rys. 5. Oryginalny nadruk
 

Rys. 6. Fałszywy nadruk
 

 


Rys. 7. 8. 9. Oryginalny nadruk

Kwestia poprawnego wypełnienia dokumentu, sfałszowania odcisków pieczęci i pieczątek też dzisiaj nie stanowi problemu dla wielu fałszerzy.

Czasami zdarzają się ciekawostki fałszerskie, np. gdy fałszerz wykorzystał grafikę polskiego godła wprowadzoną w grudniu 1989 r. do podrobienia dokumentów datowanych na lata 70. XX w. Odcięta wprawdzie została korona, ale zmienione w 1989 r. kwiatony z dwoma krótszymi płatkami w skrzydłach pozostały (rys. 10 i 11).


Rys. 10. Godło państwowe stosowane na dokumentach w latach 70. XX w.

Rys. 11. Usunięta korona, ale zmienione w nowym godle kwiatony pozostały

 

 

 Można by zapytać, po co dzisiaj dalej zajmować się dokumentami papierowymi, czy nie lepiej postawić na e-administrację? Oczywiście, że tak. Jeśli mielibyśmy powszechnie dostępny, choćby na poziomie właściwych urzędów oraz kompletny system ewidencji ludności, można by z wielu koniecznych dziś dokumentów papierowych zrezygnować. Dla wygody obywateli i ochrony lasów. Ale, niestety, nie mamy takiego systemu, a jego stworzenie napotyka wiele przeszkód. Po przyjęciu programu naprawczego (czyli de facto ograniczeniu zakresu) realizacji przeciągającego się z roku na rok rządowego projektu PESEL 2, wykonanie planowanej wcześniej w jego ramach aplikacji Centralny Rejestr Odpisów Aktów Stanu Cywilnego (CRASC) jest bardzo wątpliwe. Czy nowy projekt tzw. pl.ID zmieni tę sytuację? Może, tylko kiedy? Może zatem warto jeszcze zmienić dokumenty Urzędu Stanu Cywilnego, aby były bezpieczniejsze i przy okazji ładniejsze!

Roman Łuczak

 


« powrót
Wydrukuj stronę Wersja do druku