PL|
Produkty i usługi
Wybierz stronę
Produkty i usługi O PWPW Nowe technologie Informacje i ogłoszenia Kontakt Newsletter top
Archiwum
E-dokumenty – nowe wyzwania dla ekspertów

Spotykane już fałszerstwa dokumentów zawierających chipy lub inne nośniki danych stanowią całkiem nowe problemy w pracy m.in. Straży Granicznej. Jednocześnie powodują, że ekspertów technicznych badań dokumentów czekają poważne modyfikacje warsztatu pracy.

Coraz częściej tematem przewodnim warsztatów, sesji czy seminariów, na których spotykają się osoby zawodowo zajmujące się fałszerstwami, stają się podróbki dokumentów ze zintegrowanym elementem mikroprocesorowym, czyli tzw. dokumentów biometrycznych. Należy niewątpliwie oddać rację faktom, że fałszerstwa takich dokumentów stanowią całkiem nowy problem. Niewystarczający zakres wiedzy w dziedzinie manipulacji danymi elektronicznymi zawartymi w dokumentach wpływa z pewnością na medialność zagadnienia, ale jednocześnie powoduje, że w niedalekiej przyszłości ekspertów technicznych badań dokumentów czekać będą poważne modyfikacje warsztatu pracy.

Chip implementowany w dokumenty w dzisiejszej postaci wypada dość „młodo” na tle innych szacownych zabezpieczeń. W chwili obecnej można pokusić się o stwierdzenie, że obecność tego typu zabezpieczeń ma podłoże nie tyle proceduralne, ile jest wynikiem mniej lub bardziej określonych oczekiwań obywateli. Sytuacja ta powoduje, że w obiegu – obok dokumentów tradycyjnych – pojawia się coraz więcej dokumentów biometrycznych. Fałszerze, mając do wyboru powyższe, z przyczyn chyba oczywistych decydują się na dokument bez elementów elektronicznych. Samo zjawisko nie stanowi już jednak w ostatnich latach reguły. Jak pokazują ostatnie przypadki stwierdzonych fałszerstw, coraz częściej dokument biometryczny stanowi obiekt manipulacji fałszerza. Wprawdzie na obecnym etapie nie stwierdza się wymiany całego chipu lub danych w nim zawartych, ale byłoby wielką nieostrożnością bagatelizowanie tego typu zagrożeń.

Fałszerze są doskonale zorientowani, że z czytnikiem biometrycznym możemy spotkać się najczęściej na lotniskach. Tak więc ryzyko kontroli zawartości informatycznej jest niewielkie, o ile podróżny nie zechce skorzystać z dobrodziejstw usług przewoźników lotniczych. Dlatego też obecnie fałszerstwa dokumentów biometrycznych w niewielkim stopniu odbiegają metodami i techniką od swoich klasycznych pierwowzorów. W dalszym ciągu sprawą priorytetową jest zmiana umieszczonego w dokumencie wizerunku posiadacza; w dalszej kolejności danych personalno-rysopisowych i urzędowych. Co zatem dzieje się z danymi informatycznymi zawartymi w chipie? Na pewno będzie to przedmiotem badań, czy niszczone są tylko dane lub dostęp do nich, czy też jedno i drugie.

Wracając jednak do metod fałszerskich, należy zwrócić uwagę na – popularną już od wielu lat – metodę polegającą na pozyskaniu dokumentu pod kątem podobieństwa wizerunku pierwotnego do wyglądu kolejnego posiadacza. Stosowanie tej metody minimalizuje w znacznym stopniu manipulacje fałszerskie. Ograniczają się one często tylko do niewielkich korekt elementów lub obszarów twarzy zawartych w dokumencie oraz niewielkiej charakteryzacji użytkownika. Taka manipulacja jest zazwyczaj nierozpoznawalna w toku podstawowej kontroli, nie ma też potrzeby niszczenia danych elektronicznych zawartych w dokumencie, chyba że zawiera on drugą cechę biometryczną. Doświadczenia naszych kolegów z innych krajów UE są bardzo podobne, ale są też pewne wyjątki, które nakazują spojrzeć na zjawisko fałszowania dokumentów z nieco innej perspektywy.

W trakcie kontroli granicznej w Wielkiej Brytanii ujawniony został dokument z chipem, jak się później okazało skradziony in blanco. W dokument ten został wstawiony dodatkowy chip z anteną zawierający spreparowane dane informatyczne. Z całą pewnością metoda ta nie będzie zbyt powszechna, gdyż dokumenty niespersonalizowane są towarem trudno dostępnym. Jednak musimy liczyć się z faktem, że z takimi sytuacjami będziemy mieli coraz częściej do czynienia.

Podczas analizy danych statystycznych dotyczących fałszerstw dokumentów spersonalizowanych zwraca uwagę fakt, że już od wielu lat dominującą metodą fałszerską jest wymiana wizerunku posiadacza. Metoda ta jest o tyle efektywna, że fałszuje się tylko niewielki element w dokumencie (wizerunek posiadacza), a dzięki temu uzyskuje się nową tożsamość. Integracja wizerunku z podłożem czy też zastosowanie podłoża poliwęglanowego miało skutecznie utrudnić manipulacje fałszerskie. Czy się to udało? Raczej nie, można śmiało stwierdzić, że rodzaj personalizowanego podłoża czy też sposób naniesienia wizerunku jest dla fałszerza bez znaczenia. Za przykład może posłużyć polski dowód osobisty wykonany na poliwęglanie lub też dowody innych krajów, m. in. rumuńskie czy też bułgarskie, wykonane na innych rodzajach tworzywa sztucznego. Awers i dane na nim zawarte mogą być usuwane w całości, częściowo lub też czynione nieczytelnymi, a w ich miejsce wstawiane nowe dane na dodatkowej folii. Rdzeń dokumentu i rewers pozostają nienaruszone, zmienia się tylko strona z danymi (Fot. 1, 2 i 3).


Fot. 1. Dowód osobisty RP, wizerunek posiadacza pokryty korektorem a na powierzchni dodatkowa folia samoprzylepna z nowym wizerunkiem










 

  

 

 




Fot. 2 i 2a. Dowód osobisty Rumunii, rdzeń dokumentu pokryty dodatkową folią z naniesionym wizerunkiem i danymi wykonanymi za pomocą offsetu cyfrowego (w oryginale drukarka laserowa)


Fot. 3 i 3a. Dowód osobisty Bułgarii, uszkodzenia linii giloszu powstałe w wyniku usunięcia pierwotnych danych

Podobna sytuacja występuje w przypadku paszportów. W dokumentach, w których strona z danymi personalnymi wykonana jest z wielowarstwowego poliwęglanu, warstwy są rozdzielane chemicznie lub mechanicznie i do wnętrza strony wstawiana jest dodatkowa folia z nowymi danymi (Fot. 4 i 4a).


Fot. 4 i 4a. Strona personalizacyjna paszportu litewskiego, wizerunek naniesiony drukarką laserową (w oryginale grawerowanie laserowe) na dodatkowej folii

W przypadku strony poliwęglanowej z rdzeniem papierowym, na wierzchnią warstwę, po uprzednim usunięciu oryginalnych danych, nanoszona jest dodatkowa folia z nowymi danymi (Fot. 5 i 5a).


Fot. 5 i 5a. Strona personalizacyjna paszportu polskiego, dodatkowa folia z nowym wizerunkiem

W wymienionych przypadkach sfałszowany dokument najczęściej zachowuje naturalną kolorystykę. Luminescencja w świetle UV praktycznie się nie zmienia (Fot. 6 i 6a).


Fot. 6 i 6a. Strony personalizacyjne paszportów z nieoryginalną folią. Luminescencja w świetle UV zbliżona do wzorcowej

Zmienia się za to technika naniesienia danych. Zamiast grawerowania laserowego, mamy do czynienia z drukarkami atramentowymi, laserowymi, termicznymi czy też coraz częściej z offsetem cyfrowym (Fot. 7 i 7a).


Fot. 7 i 7a. Strona personalizacyjna paszportu Finlandii, wizerunek i dane naniesione drukarką atramentową (w oryginale grawerowanie laserowe)

Czy możliwa jest zatem skuteczna weryfikacja sfałszowanych w ten sposób dokumentów? Jak najbardziej, jednak wymagana jest do tego podstawowa wiedza z zakresu rozpoznawania technik personalizacyjnych oraz porządna lupa powiększająca przynajmniej ośmiokrotnie.

Znacznie większe możliwości ujawniania fałszerstw mamy w przypadku dokumentów laminowanych. Fałszerz, oprócz wyprodukowania nowej strony z danymi, dodatkowo musi powtórnie zalaminować swój produkt. Tu najczęściej natrafia na problem z właściwym, równym docięciem narożników dokumentu. Jak widzimy na podanych przykładach, jest to problem nagminny, a jednocześnie jest to również doskonała wskazówka przy sprawdzaniu autentyczności dokumentów (Fot. 8 i 8a).


Fot. 8, 8a. i 8b. Nierównomiernie docięte narożniki dokumentu

Dodatkową komplikację stanowi dobranie odpowiedniej foli, tak by wyglądem nie odbiegała od oryginalnej (Fot. 9).


Fot. 9. Nieoryginalna folia użyta do fałszowania polskich praw jazdy

Podłoże, na którym nanoszone są nowe dane, jest najczęściej wykonane na zwykłym papierze, dlatego weryfikując ich autentyczność, możemy posłużyć się lampą UV. Efekty będą widoczne natychmiast (Fot. 10-10f).


Fot. 10-10f. Luminescencja w świetle UV odmienna od wzorcowej

Co robi fałszerz, który zdaje sobie sprawę z tego typu utrudnień? Korzysta z materiałów oryginalnych. Przykładem niech będzie paszport izraelski, w którym wklejka na stronie z danymi personalnymi została wykonana ze strony wizowej z innego izraelskiego paszportu. Po czym możemy to rozpoznać? Ujawnienie tego typu manipulacji nie jest sprawą prostą, w trakcie oględzin dokumentów w intensywnym świetle przechodzącym pojawia nam się pośród różnych napisów napis „visa”. Napis ten występuje tylko na stronach wizowych, a więc jednoznacznie wskazuje na zaistniałe fałszerstwo (Fot. 11 i 11a).


Fot. 11 i 11a. Strona personalizacyjna paszportu izraelskiego. Widoczny w świetle przechodzącym napis „visa”

Na jeszcze inne możliwości oraz zdolności fałszerskie możemy natrafić w paszportach bułgarskich. W ostatnich latach na terenie Polski ujawniono ich kilkadziesiąt. Podczas analizy ich autentyczności pomocne będzie źródło światła przechodzącego, UV oraz lupa. Przy pobieżnej analizie tego dokumentu dosyć łatwo jest pominąć istotne szczegóły, które mogą świadczyć o jego autentyczności. Baczną uwagę należy zwrócić na jakość wykonania znaku wodnego oraz intensywność występowania i świecenia włókien występujących na stronie z danymi personalnymi. Ważne jest porównanie z jakością i intensywnością tych zabezpieczeń na innych stronach dokumentu (Fot. 12 i 12a).


Fot. 12 i 12a. Strona personalizacyjna paszportu Bułgarii. Widoczne różnice w intensywności świecenia włókien na sąsiednich stronach

Po wnikliwych oględzinach można dojść do wniosku, że część strony z danymi została usunięta w sposób mechaniczny i chemiczny. Spowodowało to osłabienie widoczności znaku wodnego i włókien, a w miejsce starych danych naniesione zostały nowe.

Przedstawione powyżej metody fałszerskie wymagały pewnego przygotowania, umiejętności czy też zdolności plastycznych fałszerza. Na koniec zostawiłem kilka przykładów wskazujących, że nie zawsze jest to konieczne. W poniżej przedstawionym dokumencie, w których strona z danymi stanowiła wewnętrzną stronę okładki, fałszerstwo polegało na usunięciu oryginalnej strony i zastąpieniu jej inną. Okładka maskowała symptomy, które mogły świadczyć o fałszerstwie (Fot. 13, 13a i 13b).


Fot. 13, 13a. i 13b. Strona personalizacyjna paszportu Wielkiej Brytanii. Gilosz oraz dane personalne naniesione drukarką atramentową na papierze świecącym w świetle UV

Jak widzimy, skala skomplikowania metod fałszerskich jest bardzo różna. Spotykamy zarówno prymitywne metody, jak i równie często wymagające dość dużej wiedzy i umiejętności. Jednak podstawowe metody weryfikacji autentyczności dokumentów pozostają prawie takie same od lat. Właściwe oświetlenie, odpowiednie urządzenia powiększające, znajomość technik personalizacyjnych pozwalają na prawidłowe określenie ich autentyczności. Zdajemy sobie jednak sprawę, że istnieje jeszcze wiele innych elementy, które są fałszowane. Znaki wodne, włókna, techniki druku, zabezpieczenia optycznie zmienne, wszystkie te i inne niewymienione podlegają również manipulacją fałszerskim, ale o nich ze względu na pojemność artykułu innym razem.

Krzysztof Ślaski 
kierownik Zakładu Kryminalistyki Centrum Szkolenia SG w Kętrzynie, ekspert SG z zakresu technicznych badań dokumentów, biegły sądowy



« powrót
Wydrukuj stronę Wersja do druku