PL|
Produkty i usługi
Wybierz stronę
Produkty i usługi O PWPW Nowe technologie Informacje i ogłoszenia Kontakt Newsletter top
Archiwum
Zabezpieczenia polskich znaczków

W interesie Poczty Polskiej - emitenta naszych znaczków pocztowych - jest dbałość o to, by miały one wszelkie cechy druku zabezpieczonego.

Znaczek pocztowy to chroniony prawem znak wartościowy w postaci naklejki służący do uiszczania opłat za określone przez Dyrektora Poczty Polskiej usługi. Wprowadzany jest do obiegu właściwym aktem prawnym. Na znaczku powinny znajdować się: nazwa kraju wydawcy, a także wartość opłaty przedstawione literami alfabetu łacińskiego lub cyframi arabskimi.

Wytwarzanie znaczków pocztowych powierza się zwykle wyspecjalizowanym drukarniom, które dysponują odpowiednim wyposażeniem technicznym i technologiami produkcji. Dostęp do drukarni powinien być objęty systemową kontrolą, zaś produkcja przebiegać w warunkach uniemożliwiających nieuprawnione wykorzystanie zasobów drukarni. Stosowanie zabezpieczeń znaczków w obszarze technologicznym i bezpieczeństwo produkcji jest tak samo ważne jak regulacje dotyczące systemu dystrybucji, weryfikacji autentyczności znaczków i ich unieważniania. Właściwy poziom zabezpieczeń i działań w tych obszarach leżą w interesie emitenta.

1 stycznia 1860 r.

Druk pierwszego znaczka Królestwa Polskiego powierzono zakładowi rządowemu - drukarni Banku Polskiego w Warszawie - znanemu pod nazwą Fabryka Stempla. Klisze do druku wykonał sztycharz Banku Polskiego, Henryk Majer. Znaczki były wykonane dwubarwną typografią na specjalnie w tym celu skonstruowanej maszynie. Papier do druku pochodził z papierni w Jeziornej.

Pierwszy znaczek nie był podrabiany w okresie ważności obiegu pocztowego. Było po temu kilka powodów: miejsce druku - w drukarni bankowej pod ścisłą kontrolą, poprawny projekt i zastosowane zabezpieczenia. Druk dwubarwny był wówczas bardzo nowoczesną techniką, w produkcji znaczków pocztowych, podobnie perforacja ramkowa, którą wykonywano ręcznie, ale za pomocą zbudowanej w tym celu maszyny. Również czas i miejsce nie zachęcały potencjalnych fałszerzy. Wkrótce jednak pojawiło się, dość powszechnie, działanie ewidentnie na szkodę poczty w postaci zjawiska powtórnego użycia znaczków. Trudno się tu dopatrywać postawy patriotycznej urzędników pocztowych, dążących jakoby do ograniczenia dochodu rosyjskich władz pocztowych w Królestwie, chociaż i taka teoria jest znana. Bardziej prawdopodobne, iż urzędnicy robili to dla własnych korzyści. Znajduje to potwierdzenie w zapiskach Magazynu Pocztowego z tego okresu: Urzędnik pocztowy w Wodzisławiu został ukarany naganą i grzywną za to, że nie dopilnował swoich podwładnych, którzy raz już używane znaczki naklejali ponownie na listy. Technika była niezwykle prosta. Znaczki już kiedyś używane naklejane były na kopertę w taki sposób, że ostemplowana ich część była zaklejana przez nowy znaczek, zwykle o możliwie niskim nominale. Drugą metodą było „maskowanie" nowym, mocno odciśniętym - z dużą ilością tuszu - kasownikiem na pierwotnie skasowanym znaczku. Dwukrotne użycie znaczków było ułatwione w przypadku pozostawienia przez nadawcę listu i pieniędzy na znaczki w urzędzie pocztowym. Wówczas to urzędnik miał obowiązek nakleić znaczki na kopertę. Badania ujawniają, iż w niektórych urzędach proceder „maskowania" występował wyjątkowo często.

Zastanawia fakt, że nie zostało wykorzystane, wówczas szeroko stosowane do druku znaczków pocztowych, zabezpieczenie papieru znakiem wodnym. Wszak Królewska Papiernia w Jeziornie produkowała czerpane ręcznie papiery ze znakiem wodnym. Czy przesądził o tym brak czasu do przygotowań i produkcji papieru ze znakiem wodnym, czy niedostatek umiejętności, a może jedno i drugie? Czas na przygotowanie nie był zbyt długi, a możliwości techniczne papierni niewystarczające, by móc na właściwym jakościowo poziomie wyprodukować papier z umiejscowionym znakiem wodnym. Należy również pamiętać o suchym tłoczeniu, które początkowo było przewidziane dla tej emisji, lecz z powodów technicznych nie zostało zrealizowane. Wykonanie suchego tłoczenia na papierze ze znakiem wodnym jest możliwe, ale niesie niebezpieczeństwo zwiększenia ilości odpadów technologicznych. Pewne jest, że parametry techniczne papieru nie były osiągnięte na oczekiwanym poziomie. Dotyczy to zwłaszcza grubości papieru, co z punktu widzenia zabezpieczenia nie miało zasadniczego znaczenia.

Znaczek Królestwa Polskiego bardzo pozytywnie wpisuje się w historię właściwego pod względem technicznym zabezpieczenia produktu.

Lata międzywojnia

Po 123 latach zaborów, w niepodległej Polsce prawo wprowadzania znaczków do obiegu miało Ministerstwo Poczty i Telegrafu (do 1924 r.), a następnie określony ustawą minister. Jednak prawo to uzurpowały sobie także inne instytucje, choćby Polska Komisja Likwidacyjna i przeróżne władze samorządowe.

Pierwsze znaczki wydrukowane w pośpiechu, w prywatnych zakładach a później w PZG, były wysoce niedoskonałe. Wielkonakładowa produkcja była niejednorodna pod wieloma względami. Przyczyn tego stanu należy upatrywać w braku odpowiednich urządzeń technicznych potrzebnych do przygotowania w powtarzalny sposób form drukowych, mieszanin farb, a na etapie wykończenia - urządzeń do nakładania kleju i perforowania. Znaczki z tego okresu wyróżniają się odcieniami o znacznym odchyleniu w stosunku do zatwierdzonej urzędowo barwy. Drukowane były powszechnie wówczas stosowaną techniką typograficzną, na dostępnym papierze, różnorodnym pod względem wykończenia powierzchni, gramatury, przezrocza, zaklejenia - generalnie niskiej jakości. Po druku, zwykle jednym kolorem, następowało powlekanie niezadrukowanej strony arkuszy znaczków klejem zwane gumowaniem. Początkowo arkusze gumowano ręcznie za pomocą pędzla, szczotki lub wałka, później maszynowo. Barwa gumy wahała się od jasnożółtej, niemal przezroczystej, do tak ciemnej, że w istotnym stopniu zmieniała kolor papieru, a przez to i barwę znaczka. Ponadto, znaczki pierwszych wydań mają dużą liczbę usterek i błędów drukarskich, co można wiązać nie tylko z niedoskonałościami druku, lecz również - a może przede wszystkim - z zapotrzebowaniem rynku filatelistycznego na pseudorarytasy i makulaturę powstającą podczas procesu produkcyjnego. Praktycznie nie było żadnego fizycznego zabezpieczenia drukarń, a minister Linde rozdawał „rarytasy" w kuluarach sejmu. Na skutki wykorzystania tej sytuacji nie trzeba było zbyt długo czekać. Już w 1921 r. dokonano udanego fałszerstwa znaczka obiegowego na szkodę poczty.

      
Rys. 1a. Znaczek oryginalny                                                         Rys. 1b. Znaczek fałszywy
Rys. 1a i 1b. Fałszerstwo znaczka wykonane typografią odkryto w Tarnowie w kwietniu 1921 r. Szczegóły fałszerstwa opublikowano w reskrypcie Min. Poczt i Telegrafów nr 2268/XII z dnia 7.05.1921 r. (Dz. U. Min. P. i T. z 1921 r. Nr 25). Rysunek fałszowanych znaczków jest zamazany, barwa znaczka ciemniejsza. (Dzięki uprzejmości p. S. Fołty)


Rys. 2. Wydanie z dopłatą na cele oświatowe wykonane typografią z poddrukiem linii falistych, 1927 r. (Dzięki uprzejmości p. S. Fołty)

Te i następne fałszerstwa, mniej lub bardziej udane, zostały szczegółowo przeanalizowane i były jedną z kilku przesłanek do wprowadzania elementów utrudniających  fałszowanie znaczków. Prace w tym kierunku trwały w ciągu całego dwudziestolecia. Początkowo jedynie przez poprawę jakości druku i ograniczenie rodzajów papierów,  następnie - w połowie lat dwudziestych - zastosowanie barwnych linii falistych spełniających rolę poddruku i nieco później papieru ze znakiem wodnym.

Przełomem było wprowadzenie stalorytu do drukowania znaczków obiegowych. Ponadto, trzeba wspomnieć o standaryzacji perforacji, a także stosowaniu do druku  bardzo dobrych jakościowo farb.

Dbałość o estetykę, konieczność podniesienia bezpieczeństwa wytwarzanych druków i chęć dorównania najlepszym były powodem wprowadzenia techniki trudnej do  podrobienia - druku wklęsłego kreskowego, zwanego stalorytem. O rozwoju tej techniki zadecydowała możliwość uzyskania dużych nakładów przy stosunkowo prostych  metodach odnawiania formy drukowej. Do PZC technika ta dotarła w1928r. wraz z austriacką maszyną do druku stalorytniczego Nadherny. Pierwsze znaczki drukowane tą  techniką przedstawiają portrety Józefa Piłsudskiego (nominał 50 gr) i Ignacego Mościckiego (nominał 1 zł). Druk odbywał się z zachowaniem zasad zapewniających bardzo  wysoki poziom jakości odbitek.

Początki były trudne, i mimo że druk był bardzo dobry, to jednak barwy znaczków kolejnych nakładów znacznie odbiegały od normy określonej w rozporządzeniu  wprowadzającym wydanie, tak że już na tej podstawie można ustalić przynależność do danego nakładu.

Zakup przez PWPW w firmie Coebel bardzo nowoczesnej, specjalizowanej maszyny do druku znaczków był dalszym krokiem do unowocześnienia procesu  technologicznego i realizacji celu Poczty Polskiej - druku wszystkich znaczków stalorytem. Na Goebelu drukowano wszystkie bez wyjątku znaczki i bloki od 1937 r. aż do  wybuchu II wojny światowej.

W drugiej połowie lat trzydziestych emitowane były znaczki, przy produkcji których zastosowano techniki kombinowane, polegające na łączeniu co najmniej dwóch  różnych technik drukarskich. W zasadniczy sposób podniosło to poziom zabezpieczenia druku.

Od uruchomienia Papierni Mokotowskiej do druku znaczków, zwłaszcza do druku wielkonakładowego, stosowano trzy gatunki papieru: o gramaturze 46 g/m2' 50 g/m2 i  55-56 g/m2 z gumą nanoszoną maszynowo. Znaczki okolicznościowe drukowano również na papierze kupowanym w innych zakładach.

Już w 1919r. użyto do druku znaczków papieru ze znakiem wodnym - papieru żeberkowanego. W latach 1932-1934 stosowano papier ze znakiem wodnym trąbki. Ta  forma zabezpieczeń druków, chociaż niedoskonała z powodu utrudnionej weryfikacji znaku wodnego na znaczku naklejonym na kopercie, w pewnym stopniu eliminowała  zagrożenie obrotu pocztowego masowym fałszerstwem. W okresie dwudziestolecia międzywojennego nie są znane w PWPW przypadki nieuprawnionego wykorzystania  maszyn czy form drukarskich. 


Rys. 3. Wydanie obiegowe z 1928 r., portret marszałka Józefa Piłsudskiego. Jedną z zasad, zaniechaną później w związku z przyspieszeniem procesu technologicznego, było stosowanie papieru wilgotnego. Przed drukiem papier był nawilżany w celu zwiększenia jego plastyczności i chłonności farby. Wykonanie rytu kreskami o dużym zróżnicowaniu od najdelikatniejszych do najgłębszych daje w przypadku wilgotnego papieru możność uzyskania bogatej skali odcieni.

   
Rys. 4. Znaczek wydany z okazji 10-lecia prezydentury I. Mościckiego w 1926 r. jest przykładem połączenia stalorytu z typografią. Wysoki nominał był dodatkowym uzasadnieniem trafnej decyzji.
Rys. 5. Znaczek upamiętniający odsłonięcie pomnika Fryderyka Chopina wydrukowano na papierze z zakupu powlekanym mieszanką pigmentową. Cechą powłoki jest brak odporności na działanie wody, powłoka wraz z drukiem dość łatwo zmywa się.

PRL i Polska współczesna

W1944 r., na terenach wyzwolonych, kierownik Resortu Komunikacji Poczt i Telegrafów, a później minister Poczt i Telegrafów, przejmując przepisy ustawy o poczcie, telegrafie i telefonie z 3 czerwca 1924 r., nabył kompetencje wykonywania prawa wynikającego z ustawy, m. in. wyłączne prawo do wydawania znaczków pocztowych. Część znaczków na bieżące potrzeby została zamówiona i wyprodukowana w Związku Radzieckim w drukami Goznak. Wydłużający się termin ich dostawy był czynnikiem, który spowodował zlecenie wykonania znaczków początkowo drukarniom prywatnym, a od 1945 r. Drukarni Narodowej w Krakowie. Znaczki wykonywane były rotograwiurą na papierze gatunkowo zróżnicowanym, z reguły bardzo niskiej jakości. Perforacja gotowych druków wykonywana była w zakładach w Gliwicach, Katowicach, Łodzi, Krakowie oraz w Drukarni Narodowej, na bardzo zużytych maszynach. Brak kontroli produkcji znaczków w 1945 r., a w następnych latach „iluzoryczna" kontrola zarówno w Drukarni Narodowej, jak i w Pocztowych Zakładach Graficznych w Łodzi, sprzyjała nieprawidłowościom w rozliczaniu nakładów. Ocena bezpieczeństwa produkcji może być jedynie negatywna, co stwierdziła powołana wówczas specjalna komisja. Wynikiem kontroli było postępowanie prokuratorskie. Okres obejmujący lata czterdzieste ubiegłego wieku stał się dla fałszerzy wyjątkową okazją, szczęśliwie niewykorzystaną, nie odnotowuje się fałszerstw na szkodę poczty! Za to całkiem udane interesy na rynku filatelistycznym były dla przestępców i bezpieczniejsze, i wystarczająco intratne.

Przeniesienie produkcji znaczków w 1950 r. do Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych z siedzibą przy ul. Romana Sanguszki w Warszawie było pod wieloma względami korzystne. Powrót do stalorytu, po okresie druku znaczków w Drukarni Narodowej, gdzie królowała rotograwiura, podniósł zasadniczo poziom zabezpieczenia znaczków. Niestety, technika ta nie odzyskała już dominującej roli, jaką miała w latach 1937-1939. Jeszcze w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych udział znaczków stalorytniczych przeważa w ogólnej liczbie nowych wydań, lecz z upływem lat, mimo uruchomienia drugiej maszyny, stopniowo maleje. Przyczyny tego zjawiska to: z jednej strony nieliczna grupa artystów rytowników, z drugiej dążność poczty do wydawania znaczków wielobarwnych, podobno bardziej oczekiwanych przez zbieraczy.

Dobry poziom techniczny, stabilne technologie, papier produkowany pod kontrolą, dbałość o bezpieczeństwo produkcji i dystrybucji oraz regulacje prawne tworzyły system w znacznej mierze odporny na potencjalne działania o charakterze przestępczym. Ograniczony w latach PRL-u dostęp do maszyn drukarskich był dodatkowym, swoistym, elementem systemu zabezpieczenia.

Do produkcji zastosowano nowe techniki druku i ich kombinacje. Skokowy wzrost liczby znaczków drukowanych techniką kombinowaną notuje się od momentu uruchomienia w PWPW maszyn zagregowanych. Dają one możliwość drukowania znaczków dwoma lub trzema technikami, przy czym jedną z nich jest z reguły staloryt.

     
Rys. 6a i 6b. Zastosowanie wklęsłodruku rastrowanego początkowo dwubarwnego, a później wielobarwnego tylko w niewielkim stopniu można uznać za zwiększeniu poziomu zabezpieczenia. Znaczek wydania obiegowego z 1953 r. wydrukowano dwoma walcami, dla każdej barwy oddzielnie. Nietrudno zauważyć, że projektant uwzględnił możliwość techniczne maszyny drukarskiej związanej z pasowaniem barw.

Maszyny zagregowane wyposażono w zespoły do perforacji (grzebieniowej i ramkowej), co umożliwia właściwe jej umiejscowienie w stosunku do rysunku znaczka. Obecnie raczej rzadko wykonuje się znaczki z wykorzystaniem technik kombinowanych, a jeśli już, to najczęściej łącząc staloryt z rotograwiurą.

W obszarze technik druku znaczków należy wspomnieć o offsecie, którego powszechne zastosowanie przypada na lata sześćdziesiąte. Na marginesie warto zaznaczyć, iż prekursorem był znaczek z 1927 r. Gen. Dr Karol Kaczkowski - IV Międzynarodowy Kongres Medycyny i Farmacji Wojskowej w Warszawie, o nominale 10 gr. O offsecie jako zabezpieczeniu można mówić jedynie w odniesieniu do technik łączonych, sam druk offsetowy jedynie „jest ładny".

   
Rys. 7. 500-lecie urodzin Mikołaja Kopernika jest przykładem połączenia stalorytu, typografii i rotograwiury.
Rys. 8. Projekt wykonany przez prof. J. Grabiańskiego, przedstawiający tukana z wydania okolicznościowego „Zwierzęta ZOO”, jest dobrym przykładem znaczka wykonanego techniką offsetową w latach 70. XX w.

Suche tłoczenie jest ciekawym elementem zabezpieczającym stosowane w kilku emisjach na początku lat sześćdziesiątych. Od 2004 r. można odnotować powrót do tego zabezpieczenia.

Farby do druku z gotowych farb przygotowuje się w farbiarni znaczków. Kilka znaczków było wykonanych z użyciem farb metalicznych, co stanowi w pewnym stopniu zabezpieczenie przed kopiowaniem na urządzeniach kserograficznych i drukarkach komputerowych.

Perforacja, o ile jest ujednolicona, to dobry element zabezpieczający, który pozwala na identyfikację. Gęstość ustawienia igieł w urządzeniu perforującym definiuje rozstawienie ząbków na brzegu znaczka, które jest wielkością mierzalną (moduł ząbkowania), miarą ząbkowania jest liczba ząbków przypadająca na 2 cm brzegu znaczka. Istotna jest też średnica igieł (wielkość ząbkowania).

  
Rys. 9. Znaczek z wydania poświeconemu 75. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę ma perforację z elementem zabezpieczającym.
Rys. 10. Papier jednostronnie barwiony wykorzystano przy druku wydania okolicznościowego z okazji 100. rocznicy urodzin Józefa Korzeniowskiego-Conrada w 1957 r. W późniejszych latach czyniono to wielokrotnie.

W 1993 r. wprowadzono element zabezpieczający perforację. Perforacja ochronna polega na tym, że w arkuszu drukarskim, wzdłuż dłuższego boku znaczka, perforator wycina w stałej pozycji owalny otwór o wymiarach trzech średnic otworów okrągłych plus dwa odstępy między tymi otworami.

Papier do druku jest ważnym składnikiem druku wartościowego, umożliwiającym podniesienie poziomu zabezpieczenia produktu. Do lat dziewięćdziesiątych papier do druku znaczków, z małymi wyjątkami, był produkowany w papierni PWPW. Do stosowanych technik druku używany był papier niepowlekany z pełną gumą (druk wklęsły kreskowy) i wstępnie gumowany (offset). Nieco wcześniej, bo od początku lat sześćdziesiątych, wprowadzono papier powlekany mieszankami pigmentowymi z wybielaczem optycznym lub bez wybielacza. W celu nadania powierzchni papieru wysokiej gładkości i połysku wstęga papieru była kalandrowana na kalandrze satynującym. W latach 1958-1963 często stosowanym zabezpieczeniem papieru był bieżący znak wodny.

Od 1997 r. do druku offsetowego i wklęsłodruku rastrowanego używa się papieru powlekanego mieszanką pigmentową z substancjami fluoroscencyjnymi. Pod wpływem promieniowania UV następuje emisja w zakresie widzialnym w kolorze żółtozielonym. Zjawisko fluorescencji jest wykorzystywane podczas maszynowego sortowania przesyłek.

Kończąc tematykę papierniczą, należy wspomnieć o znaczkach kilku wydań drukowanych rotograwiurą na papierze zabezpieczonym barwnymi włóknami tzw. papierze merilinowym (Faserpapier). Włókna zabezpieczające umieszczane są w strukturze papieru na etapie formowania wstęgi. Zabezpieczenie to można uznać za skuteczne m. in. z uwagi na fakt, że identyfikacja papieru jest bardzo prosta, a pozyskanie takiego papieru utrudnione. Dlatego do dziś nie spotyka się fałszerstw znaczków wyprodukowanych w firmie (Helio-) Courvoiser.

Warto kilka słów poświęcić projektowaniu znaczków w aspekcie podatności na fałszowanie. Najłatwiej przybliżyć to zagadnienie na przykładzie. 500. rocznica urodzin Mikołaja Reja upamiętniona została przez Pocztę Polską znaczkiem okolicznościowym wprowadzonym do obiegu pocztowego w 2005 r. Projekt przedstawia najbardziej znany portret Mikołaja z Nagłowic, pochodzący z biografii dodanej do pierwszego wydania dzieła Zwierciadło albo Kształt... z 1568 r. Liternictwo napisów, którym posługiwał się autor projektu nawiązuje do XVI- wiecznych druków typograficznych. Nie dotyczy to napisu z nazwiskiem projektanta, nazwą drukarni i rokiem emisji.

  
Rys. 11a i 11b. Znaczek oryginalny (po lewej) wykonano techniką druku wklęsłego rastrowanego na papierze powlekanym powierzchniowo, perforacja grzebieniowa. Falsyfikat (po prawej) wydrukowano techniką offsetową dwoma formami drukowanymi, każdą dla jednego koloru na papierze z wybielaczem optycznym, perforacja liniowa. Odwzorowanie rysunku na znaczku fałszywym jest bardzo poprawne. Druk drobnych elementów jest wyraźniejszy i bardziej równy. Kolorystyka druku fałszywego w zauważalnym stopniu odbiega od oryginału, fałszerz działał prawdopodobnie bez zamiaru uzyskania zgodności. (Dzięki uprzejmości p. S. Walischa)

Pozornie tylko skomplikowany rysunek i dwie barwy bez konieczności dokładnego pasowania to podstawowe przesłanki, które stały się powodem fałszerstwa tego znaczka.

W ostatnich kilku, może nawet kilkunastu, latach obserwuje się niewielkie, w porównaniu z emitentami w innych krajach, działania w kierunku rozwoju sposobów zabezpieczania znaczków. Dobrze znane i z powodzeniem stosowane w papierze, a zwłaszcza w druku, elementy zabezpieczające nie znajdują dla siebie miejsca w produkcji znaczkowej. Istnieje przekonanie, że odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje, jest złożona. I nie chodzi jedynie o koszt zabezpieczenia. Twierdzenie, że liczba fałszerstw jest pomijalnie mała i nie warto zastanawiać się nad problemem, nie jest prawdziwe. Może nie warto, może jeszcze nie teraz, może trzeba poczekać na kogoś, komu uda się skutecznie „konkurować" z emitentem. Są już tacy, o czym może świadczyć fałszerstwo na szkodę poczty znaczka z serii Dworki, z serii miast: Toruń, Poznań. W okresie międzywojennym fałszerstwa na szkodę poczty były szczegółowo opisywane i publikowane. Przeciwko fałszerzom toczyły się procesy, np. w 1924 r. przed Okręgowym Sądem w Krakowie Wydział VIII karny śledczy, przeciwko panom Halpern i Crębski, o produkcję i handel fałszywymi znaczkami. Emisje znaczków fałszowanych były wycofywane z obiegu pocztowego, by niekiedy, po jakimś czasie doń wrócić. Tyle historii.

Wracając do rzeczywistości, należy odnotować wydatne zmniejszenie pojawiania się na rynku „rarytasów". To wynik działań producenta polskich znaczków pocztowych w obszarze techniki i technologii, które skierowane są na poprawę poziomu jakości. W 1997 r. uruchomiono urządzenie do mechanicznego grawerowania cylindrów rotograwiurowych. W tym okresie nastąpiła także zmiana farb stosowanych do rotograwiury.

Reasumując szeroko pojętą tematykę poziomu zabezpieczeń polskich znaczków pocztowych, można bez wahania stwierdzić, iż bezpieczeństwo produkcji i dystrybucji - nie tylko proceduralnie - jest na wysokim poziomie. Stosowane techniki druku znaczków okolicznościowych, a zwłaszcza obiegowych są poprawne poligraficznie, lecz niewystarczające, by można mówić o druku zabezpieczonym. Z jednym wyjątkiem - znaczków drukowanych stalorytem.

Najbardziej efektywnym zabezpieczeniem był i jest staloryt, również jako jedna z technik druku kombinowanego. By skutecznie zabezpieczyć polskie znaczki pocztowe, nie wystarczy mieć w dyspozycji odpowiednie technologie i maszyny. Potrzebne jest przekonanie o potrzebie zabezpieczeń i wiedza, którą w tym obszarze winni mieć również projektanci, zwłaszcza nowe ich pokolenie.

Andrzej Ambroziewicz



« powrót
Wydrukuj stronę Wersja do druku